post

Karencja ubezpieczeniowa jest pojęciem stosunkowo obcym dla przeciętnego zjadacza chleba. To okres następujący bezpośrednio po zawarciu ubezpieczenia, przez który towarzystwo nie udziela ochrony, chyba że do zdarzenia dojdzie w następstwie nieszczęśliwego wypadku. Oznacza to, że od momentu zawarcia umowy przez ten moment nie przysługują nam świadczenia zawarte w umowie z ubezpieczycielem, za które już płacimy składkę. Długość tego okresu zależy od ubezpieczyciela i danego zdarzenia. W przypadku polisy na bycie może stanowić toż samobójstwo ubezpieczonego, urodzenie dziecka (w przypadku, gdy rodzice opłacili polisę na bycie z opcją świadczeń w przypadku ciąży i porodu) lub ciężka choroba.

 

Spryt czy doświadczenie?

 

Czemu firmy ubezpieczeniowe decydują się na takie dodatkowe zabezpieczenie? Przede wszystkim chodzi o to, by zabezpieczyć się przed sytuacją, gdy ktoś celowo podpisuje polisę na życie, będąc jednym wystąpienia danej szkody i zamierzając naciągnąć ubezpieczyciela na koszty. Poza tym towarzystwa ubezpieczeniowe chcą, by ubezpieczenie na siebie „zarobiło”, dlatego niemal każda polisa na życie zawiera okres karencji. Wyjątkiem są sytuacje, gdy dany klient przenosi ubezpieczenie na życie do innego ubezpieczyciela. Zazwyczaj musi jednak wtedy przejść dodatkowe badania lekarskie lub opłacić dodatkową składkę. Zwykle jednak zniesienie okresu karencji okaże się możliwe w przypadku tylko niektórych zdarzeń.

 

Najlepszym wyjściem dla mężczyzny jest więc znalezienie takiego ubezpieczyciela, który oferuje możliwie najkrótszy okres karencji. Warto też decydować się na wykupienie polisy na występowanie w stosunkowo młodym wieku, gdy ryzyko wystąpienia poważnych chorób czy nagłej śmierci jest najmniejsze.